a.20210921_122119.heic

Urodziłam się i wychowałam na Pomorzu Zachodnim, stąd moja miłość do Bałtyku. Od kilkunastu lat mieszkam w Poznaniu. Jestem dzieckiem z pokolenia lat 80., kiedy jeszcze nie było komputerów i internetu. Pierwsze doświadczenia towarzyskie zdobywało się w piaskownicy, szkolnej ławce czy na dziecięcej zabawie, szumnie wtedy nazywanej szkolną dyskoteką. Szybko więc miałam okazję zauważyć, że mimo najszczerszych chęci przystosowania się, wiele rzeczy widzę i czuję inaczej. Moją pierwszą platoniczną miłością nie był Nick Carter z Backstreet Boys, ale Krzysztof Kamil Baczyński.


Także fascynacja słowem i obrazem towarzyszyła mi odkąd pamiętam. Pierwsza była poezja. Jako nastolatka wcale jej nie chciałam. Wydawało mi się, że przychodzi do mnie tylko wtedy, kiedy jest mi źle. Idąc nawet dalej, myślałam, że to przez nią jest mi źle. Zajęło sporo czasu, abym umiała wyruszyć w wewnętrzną drogę, która doprowadziła mnie nie tylko do zaakceptowania poezji w sobie, ale przede wszystkim tego, że czuję. I to czuję więcej, inaczej niż ludzie, którzy mnie otaczali do tej pory. Poezja nie przeszkadza, a raczej pomaga. Tak naprawdę cały czas była dialogiem, głosem łączącym moje świadome, zewnętrzne ja, z tym drugim, głęboko zepchniętym, ukrytym pod wieloma maskami.


Obraz poprzez obiektyw aparatu odkryłam później. Najpierw sprawiał wrażenie, że jest dopełnieniem słów. Bo dla mnie wiersze są jak zaklęcia, dzięki którym chwytam daną chwilę, moment, uczucia, kiedy do mnie przyszły. Zdjęcie miało dodać tło. Okazało się jednak, że spust migawki wyzwala kolejne zaklęcie. Dopiero połączone słowo i obraz stanowią głębszą całość. Ale z fotografią moja przygoda jest świeża, dopiero się jej uczę, odkrywam.


A kino… to jest dopiero magia. Niezliczone światy, tajemnice, ludzkie historie. Czyli najciekawsze podróże, w które zabiera nas reżyser, pokazując, jak widzi fragment rzeczywistości. Z niektórych takich wypraw wracam i wiem, że to był jednorazowy wyjazd, a do części z chęcią powrócę.


Podsumowując kim jestem – włóczykijem, który idzie przez życie jak przez podróż. Raz pełną magii i radości, a czasem gorzką, smutną, rozczarowującą. I tym na swój własny sposób, tak jak umiem, chcę się z Wami podzielić.

Zapraszam do mojego świata.

Lidka Zającówna